Polska zima, z jej gwałtownymi spadkami temperatur i grubą pokrywą lodową, to najtrudniejszy sprawdzian dla każdego posiadacza oczka wodnego.
Dla wielu początkujących hobbystów wizja ryb spędzających kilka miesięcy pod lodem wydaje się przerażająca. Jednak karpie koi zimowanie znoszą doskonale, o ile zostaną do niego odpowiednio przygotowane. W naturze ryby te wykształciły mechanizm przetrwania polegający na spowolnieniu metabolizmu i wejściu w stan swoistej hibernacji (torporu). Aby ten proces przebiegł bezpiecznie, właściciel musi zadbać o kilka kluczowych aspektów technicznych i biologicznych na długo przed pierwszymi przymrozkami.
Jesienne tuczenie i zmiana diety – fundament przetrwania
Przygotowania do zimy rozpoczynają się już wczesną jesienią, gdy temperatura wody zaczyna systematycznie spadać. To czas, w którym ryby muszą zgromadzić odpowiednie rezerwy tłuszczu, które pozwolą im przetrwać wielomiesięczną głodówkę pod lodem.
- Spadek poniżej 15°C: W tym momencie należy zrezygnować z wysokobiałkowych, letnich karm na wzrost. Ich trawienie w chłodniejszej wodzie staje się dla ryb zbyt dużym obciążeniem. Przechodzimy na karmy lekkostrawne, oparte na kiełkach pszenicy (Wheatgerm).
- Spadek poniżej 10°C: Drastycznie zmniejszamy częstotliwość i ilość podawanego pokarmu (np. do jednego razu na 2-3 dni), uważnie obserwując, czy ryby wykazują w ogóle zainteresowanie jedzeniem.
- Poniżej 8°C: Bezwzględnie zaprzestajemy karmienia! W tej temperaturze układ pokarmowy karpia przestaje funkcjonować. Niestrawiony pokarm zalegający w jelitach zacznie gnić, co doprowadzi do wewnętrznej infekcji i śmierci ryby wiosną.
Głębokość stawu: Gdzie zimują karpie koi?
Aby ryby mogły bezpiecznie zapaść w zimowy sen, woda na samym dnie stawu musi utrzymywać stabilną temperaturę około 4°C (woda o tej temperaturze jest najcięższa i opada na dno). W polskich warunkach klimatycznych, aby osiągnąć taką strefę buforową, oczko wodne musi mieć absolutne minimum 1,5 metra głębokości (a optymalnie 2 metry). W płytszych zbiornikach woda może przemarznąć do samego dna, co oznacza dla ryb pewną śmierć. Zimą karpie gromadzą się w najgłębszym miejscu zbiornika, niemal nieruchomo, opierając się na płetwach piersiowych i minimalizując zużycie energii.

Sprzęt zimowy: Co wyłączyć, a co zostawić?
Zimowanie wymaga reorganizacji sprzętu technicznego, aby nie wychłodzić wody na dnie i zapewnić rybom tlen.
- Wyłączenie kaskad i wodospadów: Zimą bezwzględnie wyłączamy wszelkie fontanny, kaskady i strumienie. Woda krążąca przez te elementy błyskawicznie oddaje ciepło do mroźnego powietrza, co może doprowadzić do niebezpiecznego wychłodzenia (supercoolingu) całego stawu i zamarznięcia ryb.
- Pompy na wyższy poziom: Jeśli system filtracyjny działa przez zimę (część hodowców decyduje się na to, mocno dławiąc przepływ), pompę ssącą należy podnieść z dna na półkę o głębokości około 50-80 cm. Zapobiegnie to wysysaniu najcieplejszej wody (4°C) z najgłębszej strefy, w której zimują ryby.
- Zarządzanie lodem i przeręblem: Lód na stawie sam w sobie nie jest zły – stanowi świetną izolację termiczną. Śmiertelnie niebezpieczny jest jednak brak ujścia dla toksycznych gazów gnilnych (siarkowodoru) gromadzących się pod nim. Należy zainstalować styropianowy przerębel z grzałką lub brzęczyk (napowietrzacz), którego kamień umieszczamy płytko pod powierzchnią (ok. 30 cm), aby ciągły ruch wody zapobiegał jej zamarzaniu w jednym miejscu.
Ważna uwaga: Pod żadnym pozorem nie wolno rąbać lodu siekierą ani młotkiem! Fala uderzeniowa rozchodząca się w wodzie ogłusza ryby, powoduje u nich gigantyczny stres, a nierzadko uszkadza ich pęcherze pławne.
Wybór odpowiednich ryb a odporność na mróz
Silny i zdrowy organizm to podstawa sukcesu podczas zimowania. Największe straty w oczkach wodnych notuje się wśród ryb bardzo młodych, osłabionych oraz tych kupionych z niepewnych źródeł tuż przed sezonem zimowym. Układ odpornościowy ryb dwu- i trzyletnich jest już w pełni rozwinięty, co pozwala im znacznie bezpieczniej przetrwać surowe warunki i wiosenne wahania temperatur.
Dlatego też eksperci marki Narybek.com odradzają wprowadzanie najmniejszego narybku do zewnętrznego stawu późną jesienią. Jeśli zależy Ci na rybach, które mają potężną genetykę i zapas sił witalnych na bezproblemowe przetrwanie zimy, najlepszym wyborem będą wyselekcjonowane, kolorowe karpie koi od 20 do 30 cm, które przeszły już profesjonalną kwarantannę i są gotowe stawić czoła polskim warunkom klimatycznym.
Podsumowanie: Cierpliwość aż do wiosny
Sukces w zimowaniu karpi koi polega na mądrym przygotowaniu stawu jesienią i… zostawieniu ryb w spokoju aż do wiosny. Gdy lód pokryje taflę wody, rolą hodowcy jest jedynie upewnianie się, że system odgazowujący (przerębel z grzałką lub brzęczyk) działa poprawnie. Oprzyj się pokusie dokarmiania czy niepotrzebnego zaglądania pod lód. Dobrze odżywione, zdrowe karpie koi w odpowiednio głębokim stawie obudzą się wiosną pełne wigoru, gotowe zachwycać swoimi barwami przez kolejny sezon.
